Wraz ze zmianami cywilizacyjnymi, organizm człowieka jest narażony na liczne zagrożenia. Stale wzrasta ilość chorób, które potencjalnie mogą zaatakować każdego z nas. Jedną z nich staje się bezpłodność. Ten problem zdrowotny obejmuje z roku na rok coraz większą ilość ludzi. Szacuje się, że około 15% społeczeństwa w wieku rozrodczym ma kłopoty z zapłodnieniem. W naszym kraju problem ten dotyka co piątej pary. Niepłodność można stwierdzić, gdy przez rok lub dwa lata regularnego współżycia nie stosuje się antykoncepcji i nie dochodzi do zapłodnienia. Przyczyny tego problemu w pięćdziesięciu procentach leżą po stronie kobiet, a w trzydziestu procentach po stronie mężczyzn. U 20% par dolegliwość ta wynika ze stanu organizmu obojga partnerów. Zakres tej kwestii jest na tyle duży, że Światowa Organizacja Zdrowia uznaje niepłodność za chorobę cywilizacyjną i społeczną. Zakłóca ona bowiem prawidłowy rozwój zdrowotny i fizyczny ludzi pragnących mieć potomstwo. Wiele par jest przez to mocno zdeterminowanych i są one w stanie zrobić wszystko, aby rozwiązać swój problem z płodnością. Nierzadko poprzez chęć posiadania własnego dziecka odrzucane jest rozwiązanie w postaci adopcji. W tej sytuacji korzysta się głównie z mało znanej jeszcze metody in vitro, która ma zwiększać szanse na upragnioną ciążę.
In vitro jest jednym z największych osiągnięć w działalności genetycznej ostatnich kilkudziesięciu lat. Metoda ta nie daje stuprocentowej pewności co do owocnego zapłodnienia, ponieważ jej skuteczność określa się na około 30%. Jeśli nie powiedzie się ona za pierwszym razem, to należy ją powtarzać maksymalnie 3-4 razy w roku. Poza tym sam zabieg jest drogi, bo nie jest w żaden sposób refundowany przez NFZ i kosztuje około 10 tysięcy złotych. To nie zniechęca coraz większej liczby par do skorzystania z tej metody zapłodnienia. W naszym kraju pierwszy taki zabieg zrealizowano w Białymstoku w roku 1987, 9 lat po pierwszym wykorzystaniu metody in vitro na świecie. To rozwiązanie polecane jest w przypadkach, gdy para przez wiele lat bezskutecznie stara się o dzieci, mężczyzna produkuje mało plemników, wiek kobiety nie pozwala zajść jej w ciążę lub występują zaburzenia hormonalne oraz brak jajowodów lub ich niedrożność.
Sam zabieg in vitro polega na tym, że cienką igłą pobiera się od kobiety komórki jajowe przez tylne sklepienie pochwy nakłuwając jajniki, czyli dojrzałe pęcherzyki. Pozyskaną substancję bada się pod mikroskopem i szuka się w nich komórek rozrodczych. Następnie wszystko to zamyka się w inkubatorze w odpowiedniej odżywce. Gdy chodzi o mężczyznę to oddaje on nasienie, które zostaje dodane do komórek jajowych. Kiedy jednak plemników jest mało, robiona jest mikroiniekcja. Jest to zabieg dość trudny, do którego potrzebny jest odpowiedni mikroskop i mikro narzędzia, co powoduje, że cała procedura staje się bardzo wrażliwa. Polega ona na wyborze najbardziej rokującego plemnika i wprowadzeniu go do komórki jajowej. Po kilku dniach wiadomo, ile jajeczek zostało zapłodnionych. Kiedy jajeczka zaczną się dzielić, wprowadza się jeden lub dwa zarodki do macicy, a pozostałe są zamrażane. Zazwyczaj wybiera się jedno zapłodnione jajeczko, lecz mimo, że przy dwóch jest większa szansa na powodzenie to również jest możliwość pojawienia się bliźniąt. Obecnie nie jest jednak wiadomo ile dzieci urodziło się w naszym kraju dzięki metodzie in vitro. Nie znane są również liczby samych zabiegów, ich skutków i efektów. PTG planuje więc wprowadzić rejestr takich informacji dotyczących stosowania metody in vitro tj. jak ta procedura wygląda, jakie leki zostały wykorzystane czy jakie efekty uzyskano. Szacuje się, że od początku wykorzystywania tego sposobu leczenia w naszym kraju na świat przyszło około tysiąc dzieci, a w ostatnich kilku latach w Białymstoku rocznie aż 200.
Metoda in vitro a etyka
InVitroMimo, że metoda in vitro wydaje się być skuteczna i zaspokajająca pragnienia o wymarzonym dziecku, to jednak budzi wiele kontrowersji. Pod względem obyczajowym jest wiele wątpliwości dotyczących tego, czy zmechanizowanie procesu jakim jest tworzenie ludzkiej istoty nie jest niemoralne. Jedni są zdania, że metoda ta daje szanse ogromnej liczbie par, którym nie można pomóc w inny sposób oraz odpiera zarzuty zabijania embrionów tłumacząc, że nie są one niszczone. Część z nich po prostu samoistnie obumiera, a tak samo dzieje się w naturalnym środowisku kobiety, gdy ponad połowa z nich jest uszkodzona i ginie. Ich przeciwnicy zaś twierdzą, że techniczny charakter zapłodnienia pozaustrojowego niszczy intymną i społeczną więź tworzącą się między dwojgiem ludzi. Poza tym oskarżenia padają też na pary, które wykorzystując in vitro mogą wybierać kolor oczu, czy płeć, genetycznie manipulując swoim potomstwem. Nie ma również pewności co do tego czy płód, w którym nie wykształciło się jeszcze serce, czuje ból i świadomość własnego istnienia. Takie osoby postulują także za tym, że wszelkie apele nawołujące do metody in vitro mają na celu robienie reklamy wielkiej machinie, która przynosi ogromne zyski dla klinik specjalizujących się w in vitro.
Dyskusje wokół in vitro
Poglądy dotyczące tego rodzaju zapłodnienia pozaustrojowego są zawsze zróżnicowane. Zawsze znajdą się zwolennicy, jak i przeciwnicy. Jednakże nastroje co do tej kwestii w naszym kraju ulegają pozytywnym zmianom, mimo, iż jest to temat, o którym rzadko się mówi. W roku 2009 TNS OBOP przeprowadziło badanie, w którym okazało się, że za dostępem do in vitro jest aż 60 % badanych, a przeciw 25 %. Dodatkowo około 80% ankietowanych jest za tym, aby dla małżeństw nie mogących posiadać dzieci w inny sposób, zapłodnienie pozaustrojowe było bezpłatne lub tylko częściowo płatne. Widać więc, że większość Polaków oswaja się z tematem in vitro i nie żywi wobec niej ogromnej obawy, jak było to na początku jej istnienia. Dla porównania, w badaniu CBOS z roku 2010 możemy zauważyć, że nadal istnieje dopuszczalność tej praktyki przez badanych, mimo, że jest nieznacznie mniejsza niż rok wcześniej. Ciekawe jest również to, iż ludzie mają świadomość tego, że kościół potępia praktyki in vitro (84% badanych) to jednak osoby praktykujące i religijne aż w 60% akceptują wykorzystywanie tej metody do leczenia bezpłodności. W naszej mentalności można więc zauważyć większą otwartość na to, co nowe. Dyskusje co do tego, czy jest to słuszne na pewno będą trwać przez cały czas, lecz tak naprawdę jeśli in vitro jest jedyną szansą na szczęście, to przecież każdy ma prawo, aby spełniać swoje pragnienia i marzenia. Nad tym jednak każdy powinien osobiście się zastanowić i podjąć zgodną ze swoim sumieniem decyzję.

